TYGODNIK LITERACKI
Blog > Komentarze do wpisu
MONOLOG SYMPATYCZNEGO MNIE

 

...w kuchni odsunąłem szafkę, aby przykleić płytki, ponieważ w zimie ściana przemarzła albo zbyt duża różnica temperatury była, no i wiadomo, że w takiej sytuacji trzeba zacząć od mycia tyłu, boków szafki, kuchenki po sąsiedzku stojącej, odkurzyć ściany, pozbierać z podłogi spaghetti, które tam się w jakiś niebywały sposób nagromadziło (będzie jak znalazł do zapiekanki, zresztą poszczególne fragmenty byłych zapiekanek też tam zlokalizowałem, ani chybi z patelni na wolność pryskały, ale to dziw jakiś, bo przecież bardzo czysto zawsze obiad przyrządzam, żona moja też, mimo iż płci niewieściej, dba o czystość, chociaż pod groźbą kary wiecznego potępienia, lecz w tej ostatniej kwestii wyrażam jedynie przypuszczenie, pewności absolutnej nie mam); tak czy siak czekam, aż podłoga wyschnie – umyłem ją gruntownie, gdyż praca w brudzie byłaby gwałtem na mym poczuciu estetyki, także godność moja, jako pracownika odnóżami, doznałaby nie lada uszczerbku – dopiero potem zdejmę płytki ze ściany ostrożnie bardzo, aby ich nie potłuc, oczyszczę je nożem, następnie pozamiatam, przetrę mokrą szmatką podłogę, starannie, równiutko przykleję płytki, a na końcu wymyję podłogę finalnie, oczywiście również płytki, będzie czyściutko, aż lśniąco, gdy żoneczka wróci do domu, nadmienię, że szwagierce, która do nas przyjechała w kilkudniowe odwiedziny, przykazałem, iżby w ewentualnych rozmowach przez telefon nic nikomu o tych płytkach nie mówiła, ciekawym, czy się Basia zorientuje... aha, zapomniałbym dodać, że szafek w środku ruszać nie będę, albowiem tam torby cukrów a mąk, a mamałyg, a pęczaków, a innych kasz drobnych i grubych, a grochów i fasol, a ryżów długich, barwnych i zwyczajnie ryżych oraz płatków zbożowych, najrozmaitsze makarony, zwłaszcza me spaghetti wyborne (uwielbiam widelcem nawijać je na łyżkę dużą, do zupy pomidorowej, lecz jeśli kto woli skojarzenia z ogórkową, to taka też może być, jednakże nie śpiewająco, a jedynie od biedy), w opakowaniach na ogół kartonowych, także miody, sucharki, sole i Bóg wie, co jeszcze, w każdym razie można do woli cukrzyć, mączyć, kaszać, ryżyć, płatkować i urozmaicać, a także mazać miodem, kruszyć sucharkami i solić, ile dusza zapragnie, nieprzeliczone stado kotów napłacze, a w garnek wlezie, trzeba przyznać, że przy takiej szafce perspektywa wojny lub podwyżek cen mniej groźna, chociaż bez wątpienia rozsądniej posiadać tak zaopatrzonych szafek co najmniej kilka, ech, marzenia, ale nic to... gdzie jest klej!... chyba mam klej!... musi gdzieś być, do diabła!... czemu nie ma go tu ani tu, ani tam?... trudno... biegam na wieś... może jakiś klej jednak dostanę, bo jeśli nie, trzeba będzie zostawić kuchnię... rozbabraną... na dłużej i do Warszawy jechać...

 

 

 

wtorek, 16 marca 2010, mniziurski
Komentarze
Gość: JOLINKA, chello089072052243.chello.pl
2010/03/16 17:53:34
W kiosku nieopodal Domu Kultury, widziałam ładny kolorystycznie klej
pod wdzięczną nazwą "Guma Arabska". Może chwilowo się nada
dopóki Basia do domu nie zawita i się nie zorientuje, że coś z płytkami
nie tak.
-
2010/03/16 20:50:34
Nie chodzi o płytki.
Zorientowała sie, że z kuchnią coś nie tak,
Ponoć jakby wywinięta na lewą stronę została...
Za informację o gumie arabskiej dziękuję.
Płytki prowizorycznie umocowałem na gumkach recepturkach.
A klej rozrobiłem z mąki. Naszej. Chrześcijańskiej.
-
Gość: JOLINKA, chello089072052243.chello.pl
2010/03/17 13:40:53
Jak już zaprawa mączna będzie mocno trzymała,
wywiń kuchnię na stronę prawą. Zgodnie z wieloletnimi
przyzwyczajeniami.
-
2010/03/17 14:04:09
Jolu, a fugi czym najlepiej zrobić?
Ziemniak piure byłby dobry?
-
Gość: JOLINKA, chello089072052243.chello.pl
2010/03/17 18:29:15
Absolutnie nie pure. Wyjdą fugi żółtawe jak kartofel.
Może tradycyjną pastą fugową?
-
2010/03/17 19:13:30
Tradycyjna to jaka? Pasta Colgate zmieszana 2/1 z gumą do żucia?
-
Gość: JOLINKA, chello089072052243.chello.pl
2010/03/17 21:33:04
Plus płaska łyżeczka proszku do płukania
firan z wybielaczem optycznym.
-
2010/03/17 21:52:09
Niestety nie posiadam.
Ale na obiad było spaghetti.
Zostawiłem dwie długostki.
To znaczy trochę ich szkoda. Czuję, że by się cudnie nawinęły na widelec. Zwłaszcza ta druga, bliżej brzegu talerza, prosi się smacznie.
Co robić?
-
Gość: JOLINKA, chello089072052243.chello.pl
2010/03/18 18:47:02
Nawinąć.Zjeść. Smacznego.